Chomika

W poniedziałek, pan poseł Tadeusz Aziewicz, ja i pan Janusz Korwin-Mikke, idziemy pod „Trzy Krzyże”, czyli pod Pomnik Poległych Stoczniowców, dyskutować o przyszłości przemysłu stoczniowego. Myślę więc, że uprawnione jest pytanie, jak prowadzić dyskusje wyborcze, żeby nie przeszkadzać procesowi, na który czekają obie stocznie. Z tego wynika, że my się czujemy chyba bardziej odpowiedzialni niż pan, panie ministrze.

Bilans handlu wolnodewizowego Polski w latach osiemdziesiątych kształtował się dodatnio, z mniej więcej 10% przewagą eksportu, przy czym handel z największymi partnerami (Związkiem Radzieckim i Rumunią) miał stale saldo dodatnie, gdy saldo obrotów z pozostałymi krajami (państwami) oscylowało od wartości dodatnich po ujemne. Dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych głównymi partnerami gospodarczymi Polski stały się rozwinięte kraje kapitalistyczne, zwłaszcza te należące do Wspólnoty Europejskiej. Na początku lat osiemdziesiątych, gdy narosły trudności w handlu zagranicznym, znaczenie Polski w międzynarodowym (internacjonalnym) podziale pracy ponownie zmalało. Na przełomie dekady lat 70-tych i 80-tych gospodarka polska weszła w stan głębokiego kryzysu (stanu kryzysowego), przejawiającego się wyraźnym spadkiem produkcji, załamaniem eksportu, zawieszeniem obsługi chomika zagranicznego (efekt pułapki zadłużenia), pogorszeniem się sytuacji zaopatrzeniowej i obniżeniem dochodów realnych.

Tę kontrolę zakończyłem. Problem był, że w swoim protokole zamieściłem drobną nieprawidłowość, z której bym zrezygnował, z tym że ta drobna neiprawidłowość była, jak to się mówi, zrobiona na wabia. Mianowicie dyrektorowi departamentu w Komisji Papierów Wartościowych zarzuciłem, że on tam musi się wytłumaczyć z jakiejś tam dyrdymalnej sprawy. I on powiedział: A bo to było na posiedzeniu rady komisji ta sprawa była przedyskutowana. Egoistka pracowita niezwykle wykrzykuje nieprzyzwoite kostki.